Jest pewna myśl, która wraca do mnie od dawna:
pisanie powieści to forma odmiennego stanu świadomości.

Nie tak ekstremalna jak narkotyczny trans.
Nie tak groźna jak urojenie.
I nie tak przypadkowa jak sen.

To stan pomiędzy.
Między rzeczywistością a możliwością.
Między tym, co było, a tym, co mogłoby być.

Właśnie w tym zawieszeniu powstają światy.


Fikcja nie jest kłamstwem

Żeby coś było kłamstwem, musi istnieć intencja oszukania w obrębie tego samego świata, który zna rozmówca.

Kłamstwo mówi:
„Uwierz, że to prawda, choć ja wiem, że nią nie jest.”

Fikcja mówi:
„Udajmy, że to prawda — po to, by dotknąć czegoś prawdziwego.”

Pisarz nie kłamie.
Pisarz proponuje układ.

To kontrakt między autorem a czytelnikiem:
„Wejdź ze mną w historię, która nie wydarzyła się w Twoim świecie, ale mogłaby wydarzyć się w jakimś świecie.”

I to wystarczy.


Pisanie jako kontrolowany trans

Jeśli ktoś kiedyś próbował pisać na serio, naprawdę pisać, a nie tylko kleić zdania, ten wie:
są takie chwile, kiedy historia dzieje się sama.

Postacie zaczynają mówić własnym głosem.
Decyzje zapadają bez analizy.
Kadry pojawiają się jak wspomnienia z miejsca, w którym nigdy się nie było.
Napięcie rozkłada się po scenie jak światło w ciemnym pokoju.

Neuropsychologia nazwałaby to:

Ja nazywam to po prostu pisaniem.

To moment, kiedy mózg przestaje być jedynie narzędziem, a staje się projektorem.
Wyświetla światy, których nie ma — i nigdy nie było — ale które potrafią poruszać do łez.


Postacie nie istnieją — a jednak istnieją

Moje postacie są wymyślone.
Ale jednocześnie spotkałem w życiu setki ludzi, którzy noszą w sobie odcienie ich charakterów, spojrzeń, pęknięć, gniewów, czułości.

Czasem piszę kogoś, kto nie istnieje,
a potem czytelnik mówi:

„Znam taką osobę. Jakbyś ją opisał z życia.”

A ja tylko dopisałem warstwy rzeczywistości tam, gdzie inni widzą tylko powierzchnię.
To nie jest kłamstwo ani prawda.
To wyobraźnia w stanie pełnej mocy.


Fikcja przenosi stan świadomości na czytelnika

Najdziwniejsze jest to, że ten stan — ten twórczy trans, w którym powstaje książka — może potem wejść do głowy drugiego człowieka.

Napisałem scenę.
Scena jest efektem energii, emocji, skojarzeń, wizji, których doświadczyłem w odmiennym stanie świadomości.

Czytelnik ją czyta
i nagle — doświadcza tego samego stanu.

Odczuwa moje wyobrażenie we własnym układzie nerwowym.

To jedna z najintymniejszych form kontaktu między ludźmi.
Coś, czego kłamstwo nigdy nie osiągnie.

Kłamstwo manipuluje.
Literatura transformuje.


Minimalne wymagania twórczości

Jest próg wejścia.
I nie jest nim talent techniczny.

To:

To minimalny zestaw autora.
Reszta to rzemiosło.


Na koniec: pisanie jest prawdą bez faktów

Tak właśnie widzę literaturę:
nie jest kłamstwem, bo nie próbuje udawać rzeczywistości.

Ale też nie jest prawdą w sensie faktograficznym.

To coś trzeciego:
prawda przeniesiona w inny wymiar,
gdzie fakty są mniej ważne niż sens, emocja, relacja.

Fikcja to sposób myślenia o świecie, który nie opisuje go dosłownie,
lecz odsłania to, czego nie widać gołym okiem.

I właśnie dlatego pisanie, choć jest aktem tworzenia „z niczego”,
jest jednym z najbardziej prawdziwych działań, na jakie stać człowieka.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x