Wymyśliłem prostą historię. Taką jakich wiele – o dziewczynie, która wraca do rodzinnej miejscowości i musi zmierzyć się z czymś, co ją zmieni na zawsze. A potem postacie zaczęły do mnie mówić. We śnie, przy obiedzie. Opowiadały, co było potem.

Robiłem setki szkiców. Nie wszystkie się do czegoś nadawały, ale posuwały fabułę do przodu. Nim się zorientowałem, pisałem już drugi tom. Sceny, głosy, wizje przychodziły wciąż nowe. Zapisywałem wszystko, nawet jeśli nie miało sensu. Z nadmiaru tych szkiców powstał tom trzeci – bo gdzieś trzeba było pomieścić te opowieści, które nie dawały spać.

Bywało, że spałem cztery godziny na dobę. Zrywałem się o szóstej, siadałem do komputera. Czasem nie zapominałem o jedzeniu. Ale czasem tak. O dwudziestej pierwszej palce i oczy odmawiały posłuszeństwa.

Kiedy skończyłem tom trzeci, uznałem, że mam dość. Dość niewyspania, dość bycia kimś, kto żyje jednocześnie w dwóch światach. Wytrzymałem dwa tygodnie bez pisania. Potem powstała Kronika Plemienia.

Później – jako żart w rozmowie – narodził się projekt Apokryfów Gaiusa Aeliusa Verusa. Kilka dni później miałem już plan na nową książkę.

A potem przyszły wakacje. Spokojny urlop. Tak miało być. Dopóki w hotelowym basenie nie przemówił do mnie Šegenlu.

To był ciekawy projekt. Ale czegoś w nim brakowało. Dzień przed powrotem do domu zrozumiałem, co to było.

I tak powstała Damla. I jej Dom Wody.

Potem były inne projekty. Maria i jej „Zanim przestanę…”, potem „Zanim zacznę…”. Pomysły na tom 5 Plemienia.

Slapstickowa słodko-gorzka komedia „Najwyższa Konieczność”, a ostatnio – zaczyna mi się w głowie dobijać do drzwi pan prokurator.

I to wszystko pomiędzy kolejnymi przepisywaniami tych projektów, które uznałem za zakończone. Czasem mam wrażenie, że pisząc pierwsze zdanie, otworzyłem puszkę Pandory. A może po prostu całkiem niezły generator nowych światów? Któż to wie?

Na dziś – drugi tom Plemienia dostał dodatkowe wątki, aby czytelnik nie pogrążał się na przemian w domysłach albo w rozpaczy. Zostały ostatnie polerowania. Aby efekt naprawdę błyszczał.

I będzie. Trzymajcie mnie za słowo.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x