Mam chyba dobrą wiadomość.
Ścieżki Cienia są już po pierwszej redakcji. Mam już ustalony termin korekty po składzie. Jeśli nic się nie wysypie, podróż do drukarni rozpocznie się w drugiej połowie lipca. Więc wersja z drukarni może pojawić się już w okolicach połowy sierpnia. Oby. Może nawet ciut wcześniej.
Na razie walczę z pokusą napisania zamkniętej już powieści po raz kolejny od nowa.
To jest dramat pisarza, który ciągle szuka jeszcze lepszej wersji, i zamyka się w niekończącym cyklu poprawek. Nie dlatego, że książka jest zła, niekompletna, źle napisana.
To raczej lęk przed utratą kontroli nad tym, co zanim trafi do drukarni, wciąż jest żywe.
Trzeci tom, póki co, potrzebuje chwili oddechu.
A może raczej ja potrzebuję chwili oddechu od niego.
Po tym, co napisałem ostatnio, powstało wiele pytań o fabułę.
O to, co się zmieniło, nie tylko w pokazaniu tej historii, ale jaki miało wpływ na to, co stanie się potem.
Jeśli daruję życie jednej postaci, jaki będzie miało to wpływ na pozostałe?
Czy da się to opowiedzieć jeszcze inaczej, w sposób dający czytelnikowi, czyli Tobie, większą immersję?
Jak wykorzystać oś starej wersji jednocześnie zapewniając świeżość nowej?
To nie są proste pytania. Nie dlatego, że nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Ale dlatego, że mam ich wiele, i sporo z nich nie jest ani lepsza, ani gorsza od pozostałych.
Więc, cytując – „I tu potrzebna jest mądrość”.
A ponad 30 stopni za oknem mądrości nie sprzyja 🙂