Jeszcze kilkanaście lat temu manipulacja polegała na tym, że ktoś kłamał.
Dziś nie trzeba już kłamać. Wystarczy sprawić, by ludzie przestali wierzyć, że istnieje coś takiego jak fakt.
Współczesne media – zarówno te tradycyjne, jak i społecznościowe – nie deformują świata przez prostą propagandę. Deformują go przez relatywizację. Każda informacja staje się „jedną z wersji”. Każde wydarzenie – „czyjąś narracją”. Każda agresja – „zależna od punktu widzenia”.
To nie jest pluralizm. To jest demontaż zdolności rozróżniania.
Od kłamstwa do ironii
Najskuteczniejszą bronią nie jest dziś strach, lecz ironia.
Nie trzeba przekonywać, że Rosja ma rację. Wystarczy ją ośmieszyć jako nieudolnego klauna, który „nie dał rady w trzy dni”. Wojna znika. Zostaje mem.
Nie trzeba dowodzić, że Zachód jest zły. Wystarczy pokazać go jako „tak samo brudnego jak wszyscy inni”. Wtedy agresja przestaje być agresją – staje się „geopolityczną grą”.
W ten sposób rodzi się najgroźniejsza postawa XXI wieku: cynizm poznawczy.
Człowiek, który nie wierzy już w nic, nie potrafi nikogo rozliczyć.
Symetryzm – fałszywa mądrość
„Każdy ma swoją rację”.
„Wszyscy manipulują”.
„Prawda leży pośrodku”.
Te zdania brzmią rozsądnie tylko do momentu, gdy użyje się ich do opisu wojny.
Bo wojna nie jest opinią.
Agresja nie jest perspektywą.
Zbrodnia nie jest narracją.
Symetryzm nie jest neutralnością. Jest kapitulacją poznawczą – zgodą na to, by ktoś z zewnątrz mieszał w naszym rozumieniu świata aż do momentu, gdy nie będziemy już wiedzieli, co jest faktem, a co farsą.
Mechanizm „mieszania w kotle”
Współczesna wojna informacyjna nie polega na przekonywaniu do jednej ideologii. Polega na rozchwianiu wszystkich.
Skrajna prawica i skrajna lewica są tu tak samo użyteczne. Straszenie i ośmieszanie zagrożeń działa identycznie – oba mechanizmy niszczą zdolność do racjonalnej reakcji.
Efekt końcowy jest prosty:
człowiek przestaje wiedzieć, kto jest jego wrogiem, a kto tylko głośniejszym komentatorem.
Dlaczego to jest groźniejsze niż cenzura
Cenzura zabiera informacje.
Relatywizacja zabiera kompas.
Społeczeństwo, które nie potrafi już odróżnić faktu od narracji, nie potrzebuje być podbijane. Ono samo zaczyna podważać swoje instytucje, autorytety i reguły – w imię „niezależnego myślenia”.
Tylko że myślenie bez kryteriów nie jest wolnością.
Jest chaosem.
Zakończenie
Nie żyjemy w epoce kłamstw.
Żyjemy w epoce, w której wszystko próbuje się zamienić w opinię.
A kiedy wojna staje się memem, agresja żartem, a prawda „kwestią narracji”, wtedy nie trzeba już niszczyć świata – wystarczy pozwolić, by sam przestał rozumieć, co widzi.