Patrzę czasem na innych autorów w social mediach i widzę dwie postawy.
Pierwsza mówi: czytelnik jest najważniejszy. Spotkania autorskie, relacja, dialog, wspólnota.
Druga – mniej wprost – brzmi: dołożę jeszcze jedną cegłę do piedestału, na którym sam stoję.

I im dłużej piszę, tym bardziej mam poczucie, że nie mieszczę się w żadnej z nich.

Dla mnie w procesie najważniejszy jest sam proces. Nie dlatego, że wierzę w „sztukę dla sztuki”. Raczej dlatego, że to, co piszę, mnie opuszcza. Przechodzi przeze mnie, filtruje się przez emocje, doświadczenia, pamięć – i wychodzi w formie historii. Nie należy już do mnie, ale też nie należy jeszcze do czytelnika. Jest gdzieś pomiędzy.

Gdyby nie kwestie finansowe, rozdawałbym swoje książki na lewo i prawo. Serio. Nie dlatego, że gardzę ich wartością, tylko dlatego, że nie piszę po to, żeby coś komuś udowodnić. Piszę, bo znalazłem ujście dla tego, co we mnie siedzi. I zwyczajnie lubię to robić. Bo to mi pomaga. 

Jeśli to, co ze mnie wychodzi, kogoś cieszy – mnie to cieszy równie mocno. Ale nie sprawia, że czuję się lepszy. Nie daje mi poczucia, że „oto wielki pisarz”. Znacznie większą frajdę sprawia mi to, że:

To są moje sukcesy.
Książka też – jasne. Ale nie mam potrzeby nazywać jej arcydziełem. To zapis jakiejś historii, która może zarezonować z niektórymi osobami. I to wystarczy.

Ostatnio dużo myślę o pogardzie. O tym, jak łatwo przychodzi nam stawianie się wyżej. Po dramach wokół self-publishingu, wydawnictw vanity, romansów i autorów „psujących rynek”, zauważyłem coś u siebie. Jeszcze niedawno potrafiłem potępiać. Dziś już nie potrafię.

Bo czym właściwie różni się to od sytuacji, w której jako fan heavy czy death metalu gardziłbym wszystkimi, którzy słuchają czegoś innego? Przecież siłą nie jest to, że słucham metalu. Siłą jest to, że potrafię słuchać różnej muzyki. Jeśli ktoś zamyka się tylko w jednym gatunku – to jest jego problem. Ale czy to daje mi prawo do pogardy?

Podobnie z książkami. Może czytanie romansów jest jedyną rzeczą, która trzyma kogoś przy życiu. To, że mnie by nie trzymało, nie czyni mnie ani mądrzejszym, ani pełniejszym. Tylko innym.

Mam dobrą znajomą, która angażuje się w skrajne ruchy polityczne. Nie zgadzam się z jej poglądami. Czasem je rozmiem. Czasem ich nie rozumiem. Ale nie potrafię jej nienawidzić. Wręcz przeciwnie – czuję potrzebę bycia wobec niej bardziej ludzkim, delikatnym, wspierającym. Jakby gdzieś pod spodem było coś kruchego, coś zranionego, czego nie chcemy widzieć ani czuć.

I wtedy wraca pytanie: dlaczego tak łatwo przychodzi nam nienawiść?

Czy to, że nauczyłem się przelewać emocje na papier – zamieniać je w słowa, zdania, ciągi znaczeń jak sznurki korali – sprawia, że tym mocniej uderza mnie ta łatwość? To, jak szybko wciskamy się na piedestały, mówiąc: ja czytam lepsze książki, ja słucham lepszej muzyki, ja mam lepsze poglądy.

Po co to?

Czy naprawdę potrzebujemy pogardy, żeby poczuć własną wartość?
Czy naprawdę różnica gustu, wrażliwości, wyborów wystarcza, by kogoś unieważnić?

Nie mam odpowiedzi.
Mam tylko coraz silniejsze przekonanie, że pisanie – i w ogóle tworzenie – uczy czegoś bardzo prostego: każdy nosi w sobie coś, co próbuje znaleźć ujście. Czasem jest to książka. Czasem piosenka. Czasem romans z kiosku. Czasem poglądy, które mnie przerażają.

I może zamiast pytać, kto jest lepszy, warto czasem zapytać:
co ta osoba próbuje w ten sposób unieść?

Nie wiem, czy to właściwa perspektywa.
Wiem tylko, że innej na razie nie mam.

Może właśnie w takim czasie warto próbować nie dokładać cegieł do pogardy.

„Oto nadchodzi czas pogardy, czas siekiery i czas wilczej zamieci. Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireádh, Czas Końca. Świat zginie wśród mrozu, a odrodzi się wraz z nowym słońcem, z krwi Aen Hen Ichaer, z Ziarna, które nie wykiełkuje, lecz zapłonie!”*

* To oczywiście słowa słynnej Przepowiedni Itliny z uniwersum Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x