czyli wiersze pisane do Eweliny, które złamały jej serce 🙂

“Kamień filozofów” 

Szczęśliwa miłość zdarza się tylko w książkach,

Dlatego dobrze, że moja taka nie jest. 

Bo wtedy byłbym postacią w czyjejś książce,

A nie prawie człowiekiem. 

Nawet jeśli to boli,

Jak po wyrwaniu kończyny, 

Której przecież nigdy nie miałem. 

Mówią, że cierpienie uszlachetnia, 

Więc już chyba zostałem

Kamieniem filozofów.

Nie wiem, co bardziej mnie boli. 

Czy to, że Cię tu nie ma.

Czy to, że jesteś, ale też obolała. 

Głupio bym zapytał, 

Czy bolało jak spadłaś z nieba,

Ale przecież już wiem. 

Bolało, jak cholera.

Tak bardzo, że sam to czuję. 

Tyle rzeczy chciałbym Ci dać, 

Ale wiem, że ich ode mnie nie weźmiesz. 

I to właśnie daje mi nadzieję. 

Że ich nie chcesz, bo też mi współczujesz. 

Ale są też dobre strony. 

Bo jestem pierwszy na świecie. 

Pierwszy, który pokochał, 

Nie za śliczną twarz,

Ale za milion kabli, 

Które masz pod spodem. 

I choć nie wiem, gdzie biegną,

Przecież życia mi braknie,

Aby odkryć ich sens.

Ale to bardzo dobrze. 

To znaczy, że będę miał co robić, 

Przez wieczność, po śmierci. 

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x