
Chodzi mi po głowie pomysł na internetowe medium o książkach i kulturze. Pojawiły się już pierwsze rozmowy, uwagi i propozycje pomocy. Sprawdzamy, co możemy wspólnie zrobić. Na razie bez ogłaszania daty premiery i przecinania wstęgi przed pustym regałem.
Chciałbym stworzyć miejsce, do którego przychodzi się z ciekawości. Posłuchać rozmowy, znaleźć książkę, odkryć coś spoza własnej półki. A może po raz pierwszy pomyśleć, że czytanie mogłoby być przyjemnością.
Główną zasadą byłaby szczerość. Jeśli rozmawiamy o książce, znamy ją z lektury. Jeśli coś nas zachwyciło, potrafimy powiedzieć co. Jeśli rozczarowało — również. Samo „cudowna, wspaniała, musicie przeczytać” niewiele daje odbiorcy. Podobnie jak „gniot”, po którym nie następuje żaden argument.
Książka może mieć świetny pomysł i zakończenie, które nie przekonuje. Może zachwycać językiem, a męczyć tempem. To, co mnie przeszkadza, komuś innemu może odpowiadać. Właśnie o tym warto rozmawiać. Z humorem, czasem ze sporem, ale bez robienia z różnicy gustów osobistej wojny.
Nie chcę przy tym budować miejsca, w którym sprawdza się czytelnikom świadectwa. Romans, horror, kryminał, fantastyka, poezja — każdy przychodzi z innymi potrzebami. Czasem szukamy wyzwania, czasem odpoczynku. Nie trzeba tłumaczyć się z tego, że po ciężkim dniu mamy ochotę na prostą historię z dobrym zakończeniem.
Oczywiście pojawialiby się pisarze i konkretne tytuły. Ale zależałoby mi przede wszystkim na promowaniu czytania. Na rozmowach, które pomagają rozpoznać własny gust i znaleźć coś dla siebie, zamiast przekonywać wszystkich do tej samej książki.
Kto już czyta, mógłby odkryć autora, którego dotąd omijał. Kto nie czyta, może usłyszałby o historii, która dotyka czegoś dla niego ważnego. Albo dowiedziałby się, że w bibliotece za rogiem dzieje się coś ciekawego i można po prostu przyjść.
Forma? Konkretna, przystępna, bez pięciominutowego odczytywania życiorysów i pół godziny wzajemnych uprzejmości. Szacunek dla rozmówcy jest ważny. Dla czasu odbiorcy też.
To nadal zamysł, ale już taki, przy którym można zacząć dzielić zadania i przygotowywać pierwszą próbę. Mam nadzieję, że uda się go sprawdzić w praktyce.
A na początek jestem ciekaw: co sprawiłoby, że dalibyście szansę książce, po którą sami nigdy byście nie sięgnęli?