Potrzebuję przerwy.

Od Plemienia.

Muszę przemyśleć, jak chcę dalej poprowadzić fabułę i postacie. Co właściwie ma się wydarzyć. Złapać dystans. Inną perspektywę.

Trochę utknąłem pomiędzy pisaniem czwartego tomu a poprawianiem trzeciego. A jest jeszcze monodram z Eweliną.

Nowe postacie z trzeciego tomu biją się o moją uwagę w czwartym. Te, które są ze mną od początku, zaczynają znikać gdzieś w tle, a przecież nie chcę ich porzucić. Trudne dla mnie fragmenty dotyczące związków domagają się rozwinięcia, dopowiedzenia i doprecyzowania.

Złożoność już napisanych postaci okazuje się dla autora nie tylko możliwością, lecz także ograniczeniem. Kiedy postać naprawdę zaczyna żyć, nie można już kazać jej zrobić czegokolwiek tylko dlatego, że akurat potrzebuje tego fabuła. Każdy gest i każde słowo muszą do niej pasować. Inaczej natychmiast pojawia się sztuczność.

Potrzebuję więc trochę czasu, aby to wszystko poukładać.

Zrobiłem zatem to, co w takiej sytuacji zrobiłby każdy rozsądny człowiek.

A właściwie — to, co zrobiłbym ja.

Wpadłem całym sobą w nowy projekt.

Jest zupełnie inny od dotychczasowych, a jednocześnie zawiera coraz bardziej rozpoznawalny mój własny sznyt. Bo okazuje się, że mam coś takiego. Na podstawie dwóch wydanych książek może jeszcze nie być tego wyraźnie widać, ale wśród projektów czekających na napisanie staje się to coraz bardziej oczywiste.

Zaczynam pisać postapo.

Oczywiście, jak to u mnie, z mnóstwem domieszek.

Roboczego tytułu jeszcze nie zdradzę. Na razie powiem tylko, że jest to Projekt nr 18. Numer nie świadczy o jego ważności ani miejscu na liście priorytetów. Oznacza wyłącznie kolejność, w jakiej poszczególne historie do mnie przychodzą.

Robię więc sobie przerwę od pisania Plemienia.

Pisząc kolejną książkę.

Najwyraźniej inaczej nie potrafię odpoczywać.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x