No i stało się.

Tym razem naprawdę.

Nie „plik został wysłany”.
Nie „książka jest po redakcji”.
Nie „korekta po składzie zakończona”.
Nie „drukarnia rozpoczęła realizację zamówienia”.

Ścieżki Cienia właśnie do mnie dotarły.

Stoją przede mną w kartonach. Pachną drukiem. Mają okładki, grzbiety, strony, konkretny ciężar. Można je wziąć do ręki, przekartkować i upewnić się, że wszystkie te miesiące pisania, poprawiania, wykreślania, dopisywania, redagowania i sprawdzania każdego przecinka rzeczywiście doprowadziły do czegoś namacalnego.

Drugi tom Plemienia Światła i Cienia istnieje.

Przy pierwszym tomie nie wiedziałem jeszcze do końca, dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Wiedziałem tylko, że chcę nią pójść. Teraz trzymam w rękach jej kolejny fragment — mroczniejszy, bardziej osobisty i znacznie bardziej niebezpieczny dla bohaterów.

Bo w Ścieżkach Cienia nic nie pozostaje bez ceny.

Marika zrobiła wszystko, aby uratować Ewelinę. Problem w tym, że czasami można kogoś ocalić, a mimo to nie odzyskać tego, co zostało utracone. Można wrócić do domu i odkryć, że dom nie jest już tym samym miejscem. Można pokonać przeciwnika, nie zauważając, że prawdziwa walka dopiero się rozpoczyna.

Można również spojrzeć w cień — i zobaczyć, że cień patrzy na nas.

Nie będę udawał, że podchodzę do tego momentu spokojnie. Radość miesza się z ulgą, niedowierzaniem i dobrze znanym autorom pytaniem: „Czy na pewno zrobiłem wszystko, co mogłem?”.

Ale na to pytanie odpowiedziałem już wcześniej. W chwili, w której pliki pojechały do drukarni.

Teraz książka nie należy już wyłącznie do mnie.

Teraz czeka na Czytelników.

Przede mną jeszcze rozpakowywanie kartonów, przygotowanie egzemplarzy i wszystkie drobne sprawy, które muszą wydarzyć się pomiędzy przyjazdem książek z drukarni a ich dalszą drogą w świat. O szczegółach dotyczących dostępności i zamówień napiszę wkrótce.

Dzisiaj pozwalam sobie po prostu usiąść, wziąć jeden egzemplarz do ręki i przez chwilę się nim nacieszyć.

Ścieżki Cienia dotarły do celu.

A może dopiero stanęły na początku swojej właściwej drogi.

PS. Podziękowania dla: Redaktorki i sprawczyni przygotowania do druku: Dorota Bębenek https://www.literackieatelier.pl/

Oraz Korektorki: Monika Baran https://www.instagram.com/zdalnezacisze?utm_source=ig_web_button_share_sheet&igsh=ZDNlZDc0MzIxNw==

https://www.literackieatelier.pl
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x