Wstępnie jestem umówiony z redaktorką na początek listopada. Wtedy mam jej przekazać gotowy do redakcji tom numer trzy.

Co więc robię w tym czasie, oprócz prokrastynacji?

Oczywiście wpadam na pomysł przepisywania całych scen od nowa, ponieważ nie zgadza mi się ich rachunek emocjonalny.

Normalne.

Mam zatem prawdziwe wyzwanie: dwa tygodnie na zamknięcie nowych wersji scen i tydzień na ostatni szlif po ich przepisaniu. Być może również na poprawienie montażu oraz kolejności niektórych fragmentów.

Czy zdążę?

Muszę.

Jeśli w dniach 4–6 grudnia mam być na Wrocławskich Targach Dobrych Książek w Hali Stulecia i opowiadać zainteresowanym o zapowiedzi tomu trzeciego, chcę mieć pewność, że tekst rzeczywiście opuścił już moje ręce. Że nie zapowiadam książki, która nadal zmienia kształt na moim komputerze.

Czy mogłem zrobić to wcześniej?

I tak, i nie.

Czasowo byłoby to możliwe. Szlify robię już od dwóch miesięcy, odkąd napisałem ostatni rozdział. W międzyczasie powstało sporo scen do kolejnego tomu, zarys nowego projektu i kilka innych rzeczy. Nawet na urlopie siadałem przy basenie z „rękopisem” i zaznaczałem fragmenty wymagające poprawy.

Z każdym kolejnym tomem widzę jednak coraz wyraźniej, że książkę można poprawiać właściwie bez końca.

Gdybym dzisiaj oddawał do redakcji pierwszy tom, wiele rzeczy bym zmienił. Poprawił. Dodał. Dopisał. Dopowiedział. Być może z korzyścią dla książki.

Tylko że wtedy nadal tkwiłbym przy pierwszym tomie.

Granica pomiędzy doskonaleniem tekstu a unikaniem jego ukończenia potrafi być bardzo cienka. Po oddaniu trzeciego tomu do redakcji z pewnością wpadnę na kolejne świetne pomysły. Przypomnę sobie o scenach, które można było rozbudować. Znajdę zdania, które dałoby się napisać lepiej.

Zawsze znajdzie się coś jeszcze.

Ale książka w pewnym momencie musi przestać być zbiorem możliwości i stać się książką.

Zrobię więc to, co powinienem. Znajdę wszystkie sceny, które na dziś wymagają zbalansowania. Napiszę je ponownie. Jeszcze raz zmontuję całość i oddam tom do redakcji.

Zdążę.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x