
— Bartku, powiedz, jak to jest być pisarzem? Dobrze czy niedobrze?
— Moim zdaniem nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze. Ale to już było. Więc odpowiem inaczej. Zdarza się nie spać. Nie dlatego, że coś zjadłeś, wypiłeś albo coś cię boli. Tylko dlatego, że w głowie przez cały czas postacie gadają między sobą. Czasem się kłócą, czasem wygłupiają. A czasem pyskują temu, który je wymyślił.
— To po co piszesz? Coś ci to daje?
— Tak. Ciszę w głowie. Kiedy zamienię te głosy w tekst, po jakimś czasie wreszcie milkną. Czasem ta cisza koi. A czasem boli. Wtedy zaczynam kolejny projekt.
— A czy przynajmniej coś z tego masz? Przecież to musi być uciążliwe!
— Jest uciążliwe. Ale nie zamieniłbym tego na nic innego. Nie ma takiej kwoty, za którą mógłbym z tego zrezygnować.
— Czy to normalne? Przecież mógłbyś znaleźć sobie inne zajęcie.
— Nie jest normalne. Wiem o tym doskonale. Mógłbym robić setki innych rzeczy. Może lepiej, a przynajmniej równie dobrze. Pewnie miałbym z nich więcej korzyści. I więcej spokoju w głowie. Ale już nie umiem. Nie potrafię z tego zrezygnować. To już nie ja piszę. To historie z mojej głowy piszą mnie. Ja tylko je niosę. Są częścią mnie. Bez nich nie istnieję.
— Próbowałeś coś z tym zrobić? Może idź do jakiegoś specjalisty?
— Póki co nie ma jeszcze specjalisty, który byłby w stanie wyleczyć mnie z pisania. Może gdybym uszkodził dłonie, coś by to dało. Ale nie na długo. Nauczyłbym się dyktować.
— To przynajmniej masz z tego kupę kasy?
— Nie idźmy w tę stronę. Żyję w kraju, w którym zaledwie 41% badanych deklaruje przeczytanie w ciągu roku choć jednej książki.
— A dlaczego się nie reklamujesz?
— Bo jeśli mam wydać trzy tysiące na reklamę, która może zadziałać, a może nie, wolę przeznaczyć te pieniądze na redakcję kolejnej książki. Przynajmniej mam pewność, że redaktorka dowiezie temat. Pozdrawiam przy okazji.
— Ale dzięki reklamie miałbyś więcej czytelników. A to chyba dobrze?
— Więcej czytelników — tak. Więcej przypadkowych odbiorców — niekoniecznie. Nie piszę łatwych książek i nie wiem, jak liczna jest grupa ludzi, którym te historie mogą się spodobać. Skomplikowana chronologia, opowieści proste, ale tylko z zewnątrz. To raczej literatura niszowa.
— To może napisz coś prostszego, dla masowego odbiorcy, i po kłopocie.
— To tak nie działa. Oprócz tych czterech tomów mam jeszcze około dziesięciu rozpoczętych projektów. Żaden raczej nie jest przeznaczony dla masowego odbiorcy.
— To przynajmniej dodaj więcej scen seksu. To się zawsze dobrze sprzedaje.
— Konkurencja jest za duża, a ja nie umiem pisać seksu zamiast fabuły. Wolę być jednym z niewielu niż jednym z tysięcy.
— No to idź w kontrowersje. Albo, nie wiem, zrób jakąś dramę w internecie. Przecież teraz wszyscy tak robią.
— Nie mnie oceniać, co robią inni. Czy na pewno wszyscy — to już osobna kwestia. Natomiast kontrowersje, owszem, są. Tylko nie takie, o których usłyszysz w telewizji śniadaniowej.
— Ty jakiś dziwny jesteś.
— Dziękuję za komplement. I za rozmowę.