Author: Bartłomiej Kilański

Blog

Osiemdziesiąt pięć

Tyle tysięcy znaków ze spacjami liczy już tekst czwartego tomu. Jak zwykle — a właściwie jak dzieje się to od drugiego tomu — piszę od zera. O ile drugi zachował ogólny kształt pierwotnej linii fabularnej, a w trzecim zmieniło się dość sporo, o tyle czwarty jest właściwie zupełnie inną opowieścią

Czytaj dalej >>
Blog

O rozumieniu i nierozumieniu cudzych wyborów

Przed wyjściem z domu przypomniała mi się dziewczyna, którą widziałem na Dniach Fantastyki. Miała na sobie siatkowe rajstopy. Dzień był gorący, więc sama siatka miała pewne uzasadnienie, ale nadal nie potrafiłem dostrzec w tym wyborze praktyczności. To było niepraktyczne. Po chwili zrozumiałem: owszem, ale tylko w moim świecie. W jej

Czytaj dalej >>
Blog

Jak książka czyta pisarza

Od dwóch dni rozbieram Klub Dumasa Arturo Pérez-Revertego na warstwy. Jak cebulę. Zdejmuję jedną, pod nią znajduję następną, a potem odkrywam, że szczegół, który wcześniej uznałem za dekorację, łączy się z czymś oddalonym o sto stron. To była moja druga lektura tej powieści. Pierwszy raz przeczytałem ją po obejrzeniu Dziewiątych

Czytaj dalej >>
Blog

Ludzie którzy mnie zmienili. Część I

Lubimy mówić, że do wszystkiego doszliśmy sami. To oczywiste uproszczenie. Nie znaczy to, że praca, którą wkładamy w siebie, nie jest nasza. Znaczy tylko, że na swojej drodze spotykamy ludzi. Jeśli mają w sobie coś szczególnego, czasem jakaś cząstka tego zostaje również z nami. Trochę jak znak pozostawiony przez rzemieślnika

Czytaj dalej >>
Blog

Koniec zdjęć

Wczoraj wieczorem ukończyłem „zdjęcia” do trzeciego tomu. W tej filmowej metaforze oznacza to, że Plemię Cienia uzyskało status: sto procent scen napisanych. Metafora uwzględnia również to, że — podobnie jak przy filmie — projekt wchodzi teraz w fazę postprodukcji. Czekają mnie montaż, dodanie ewentualnych efektów i opracowanie dźwięku. Zwłaszcza to

Czytaj dalej >>
Blog

Dramat!!!

No jest. W siedemdziesięciu procentach napisany. Dokładniej: monodram. I oczywiście nie skończyłem jeszcze jednego, a po głowie już chodzi mi następny. Najwyraźniej tak to u mnie działa — jeden projekt nie zdąży się porządnie narodzić, a kolejny już dobija się do drzwi. Dlaczego akurat monodram? Bo spośród różnych form scenariuszowych

Czytaj dalej >>
Blog

Ten trzeci

Trzeci tom ma już około osiemdziesięciu procent planowanej objętości. Nie jest kolejną wersją tej pierwotnej książki, napisanej w szale tworzenia. Dziś to już dwie różne opowieści, które łączą właściwie tylko główne bohaterki i część osi fabularnej. Są też dla mnie potwierdzeniem, że praca nad warsztatem naprawdę ma znaczenie. Stara wersja

Czytaj dalej >>
Aktualności

Cienie wyszły z drukarni

No i stało się. Tym razem naprawdę. Nie „plik został wysłany”.Nie „książka jest po redakcji”.Nie „korekta po składzie zakończona”.Nie „drukarnia rozpoczęła realizację zamówienia”. Ścieżki Cienia właśnie do mnie dotarły. Stoją przede mną w kartonach. Pachną drukiem. Mają okładki, grzbiety, strony, konkretny ciężar. Można je wziąć do ręki, przekartkować i upewnić

Czytaj dalej >>
Blog

Emocjonalna krew

Pisanie nie zawsze jest przyjemne. To zdanie brzmi banalnie, dopóki nie trzeba usiąść przed ekranem i patrzeć, jak ulubiona postać wije się jak robak na stole sekcyjnym. Wiem, że nie istnieje. Wiem, że nie ma ciała, które naprawdę boli. Nie ma krwi. Nie ma stołu. Nie ma lekarzy, którzy próbują

Czytaj dalej >>
Aktualności

Oddać bohaterce mikrofon

Miałem pisać coś zupełnie innego. Właściwie nadal mam pisać coś zupełnie innego. Trzeci tom, czwarty tom, poprawki, sceny, które domagają się uwagi, i postacie, które najwyraźniej uznały, że skoro już je stworzyłem, powinienem teraz zajmować się wyłącznie nimi. Tymczasem Ewelina Czarnowska usiadła przy stoliku w barze. Obcisłe jeansy. Czerwone szpilki.

Czytaj dalej >>